Przejdź do głównej treści
Strona główna Blog Ból + Refleksja = Transformacja

Ból + Refleksja = Transformacja

Krzysztof Klimek
Ból + Refleksja = Transformacja

Ból + Refleksja = Transformacja

Ból to informacja. Refleksja jest kluczowa do zmiany.

Czy kiedyś doświadczyliście jakiegoś bólu? Co z nim zrobiliście? Jak do niego podeszliście?

To jest temat może. Jednak dziś chciałbym dotknąć kilku jego aspektów z perspektywy terapeutycznej. Jako terapeuta i jako klient. W tym tekście chciałbym Cię zainspirować do przemyśleń, refleksji i jestem również ciekawy twoich doświadczeń oraz punktu widzenia.

Na wstępie również chciałbym podkreślić, że ten tekst nie jest skierowany przeciwko lekom przeciw bólowym ani właściwie przeciwko czemu kolwiek.

W naszym społeczeństwie w jakiś magiczny sposób utraciliśmy zdolność do uczenia się z bólu. Kupiliśmy idę szybkiego rozwiązania, natychmiastowego wyłączenia bólu i kontynuacji życia tak jak do tej pory.

Ból jednak sam w sobie jest informacją. Daje nam znać, że coś jest nie tak w naszym życiu. Mówi o tym, że jakaś jego część potrzebuje zmiany. Lub że coś co się dziej już nam nie służy. Ma to znaczenie wielowymiarowe. Nie tyko na płaszczyźnie fizycznej, ale również emocjonalnej i mentalnej. Ponieważ wszystko jest połączone ze wszystkim i warto rozpatrywać nasze życie holistycznie. Czy nam się to podoba czy nie nasze stany emocjonalne mają odzwierciedlenie w naszym ciele fizycznym. Czy chcemy to zaakceptować czy nie to nasze stany mentalne manifestują się w ciele. Ze względu na sposób w jaki jesteśmy szkoleni często jest to dla nas nie oczywiste i trudne do zauważenia. Ciężko nam połączyć kropki. Jest to dodatkowo trudne, ponieważ cześć naszego zachowania, naszej emocjonalności odbywa się podświadomie. Co to oznacza? Tyle że nie jesteśmy w pełni świadomi siebie i swoich reakcji, swoich myśli i emocji. Nie znaczy to jednak, że jest coś z nami nie tak. Po prostu takie jest życie. Warto jednak siebie studiować. Poznawać siebie wielopoziomowo. Do tego służą nam takie narzędzia jak medytacja, ruch, prowadzenie dzienników itp. Dziś jedna nie o tym chciałbym się rozpisywać.

Wróćmy do bólu jako do informacji. Nasze ciało aktywuje ból w momentach niepewności (nowa nieznana sytuacja, bodziec, który potencjalnie może zagrażać integralności ciała) lub kiedy inne sygnały nas zawodzą. Jest to ostateczne powiedzenie nam NIE. Wołanie „Hej zatrzymaj się”. W tych momentach powinniśmy się pochylić nad tym co robimy w naszym życiu, zarówno fizycznie jak i emocjonalnie.

Fizycznie bardzo często mamy paradoksalnie zbyt mało ruchu lub sposób w jaki się ruszamy potrzebuje zmiany. Ruch jest naszą naturalna potrzebą i warunkuje on HOMEOSTAZE – równowagę organizmu. Większość mechanizmów w naszym organizmie opiera się na pompie, ciśnieniu płynów i podciśnieniu umożliwiającym przepływ. Jeśli mamy za mało ruchu to nasze ciało nie może funkcjonować normalnie. W tym miejscu również warto zauważyć, że powięź potrzebuje ruch dla utrzymania swojej sprawności ślizgowej. Im dłużej siedzimy, tym większa szansa na to że poszczególne uciśnięte części powięzi utracą swoją naturalną zdolność ruchu ślizgowego i będziemy nie jako zmuszeni a raczej sami się zmusimy do uruchomienia mechanizmów kompensacyjnych. Co ostatecznie doprowadzi nas do przeciążeń w poszczególnych częściach naszego ciała. A w konsekwencji do bólu i tzw. Przewlekłych stanów zapalnych.

Paradoks jest taki, że im mniej się ruszamy tym mniej chce się nam ruszać i tym niej odczuwamy przyjemności z ruchu. Im bardziej mamy sprawny mechanizm ruchu ślizgowego powięzi tym więcej przyjemności odczuwamy z ruchu, tym bardziej chce nam się ruszać. Najłatwiej ten mechanizm jako terapeuta zauważyłem u dzieci. Początkowo, kiedy pojawiają się w gabinecie rodzice narzekają „że ich dzieci są leniwe, nie chcą się ruszać, tylko by w domu siedziały” jednak zwykle już po drugiej sesji Holistycznego Uwalniania Powięzi dzieje się „magia” i rodzice zauważają znaczny wzrost aktywności ruchowej często pada stwierdzenie „ile to dziecko ma energii”. To jest jeden z przykładów tego o czym pisałem powyżej. Kolejny przykładem są ludzie dorośli, którzy aplikują chód naprzemienny przez siedem dni od rozpoczęcia sesji i nagle stwierdzają ze te 30 min chodu mija nie wiadomo, kiedy i czy mogą chodzić dłużej? Jasne, że mogą, jeśli tylko chcą i ich organizm im na to pozwala.

Kolejny nie oczywisty nadal społecznie temat to akumulacja emocjonalna, która wpływa na pojawianie się bólu. Nasi klienci coraz częściej jednak nie zawsze przychodzą do gabinetu z odczuciem, że ból który ich do nas przyprowadził może być związany z emocjami i stresem zakumulowanym w ciele. Jednak nie jest to jeszcze wiedza powszechna. Nadal dominuje podejście mechanistyczne do bólu.

Tak wiem i przyznaje ja sam początkowo, kiedy zacząłem prace w szpitalu jako fizjoterapeuta starałem się „leczyć ból”. Tak mnie wyszkolono w ramach kształcenia akademickiego. Jednak dość szybko zauważyłem, że jest to mało efektywne szczególnie długo terminowo. Kiedy w poradni leczenia bólu przewlekłego na moim biurku wylądowały karty pacjentów, którzy „leczyli ból” dwadzieścia i więcej lat. Zadałem sobie pytanie „Czy to co my robimy ma sens? Czy nie lepiej im po prostu podawać leki przeciwbólowe na stałe?”. Rozmawiając z nimi zauważyłem, że nikt wcześniej nie patrzył na nich kompleksowo, w najlepszym przypadku dostawali zalecenie „z tym bólem to Pani idzie do psychiatry”. Tego typu propozycja w tamtym czasie szczególnie źle była odbierana przez pacjentów. Słyszałem stwierdzenia typu „Przecież ja sobie tego nie wymyślam, nie jestem świrem”. Dziś na szczęście jest już trochę lepiej w kwestii ogólnej świadomości zdrowia psychicznego

Podsumowując tę myśl, to że coś emocjonalno-mentalnego jest dużą częścią naszego problemu bólowego to nie oznacza, że jest coś z nami nie tak. Po prostu jesteśmy w jakiejś nie korzystnej dla nas sytuacji czy to rodzinnie czy zawodowo. Coś woła o zmianę i przybiera formę bólu fizycznego. Bo tylko w ten sposób może nas zachęcić do refleksji do zatrzymania się, do zastanowienia się nad naszym życiem generalnie. Nie tylko w obszarze fizycznym.

Jak często powtarzam za moimi nauczycielami między innymi Dr. Andrzejem Rakowskim „Wszystko jest połączone ze wszystkim” nic nie działa samo i nie dzieje się przez „przypadek” chociaż często tak wygląda. Z perspektywy czasu jednak jesteśmy zwykle w stanie rozpoznać znaczenie i przyczynę tego „Przypadku”.

Tu chciałbym dać wam przykład pozornie niepołączonych faktów. Miałem przyjemność najpierw grać jako zawodnik a później pracować jako opiekun medyczny z drużyną siatkarską Polonią Londyn w UK. Był „gorący” okres w weekend mieliśmy do rozegrania mecz o „wszystko”. Decydował on o tym czy wejdziemy do PlayOff czy też nie w tym sezonie. Oczekiwania były duże trzy poprzednie sezony zakończyliśmy jako mistrz Angli i nawet zagraliśmy pierwszy raz w historii angielskiej siatkówki klubowej w pucharze Europy. Ale ten sezon nam się nie układał za dobrze w tabeli. W poniedziałek na treningu trener bardzo mocno dokręcił śrubę plus było wyczuwalne napięcie w obrębie ważnego meczu, nasz pierwszy rozgrywający zakończył trening z nieprzyjemną kontuzją, która prognozowała jego osłabiona dostępność w weekend lub w ogóle jego brak na boisku. W Środę ponownie duże napięcie na treningu i nasz najlepszy środkowy poważnie skręcił staw skokowy. Po tej sytuacji odbyłem na osobności rozmowę z trenerem. Prosiłem go, żeby zmniejszył ciśnienie a najlepiej totalnie wyluzował drużynę inaczej na czwartkowym treningu zobaczymy serie kontuzji i będziemy w weekend grać drugim lub trzecim składem a to nie wróży nam dobrze, szczególnie że naszym przeciwnikiem była najsilniejsza drużyna tego sezonu i odwieczny rywal klubu. Te mecze był jak batalie pomiędzy drużyną imigrantów a „czysto angielskim” klubem akademickim. Początkowo trener zareagował niechętnie mają w perspektywie tak ważny mecz. Jednak po chwili namysłu stwierdził, że zaryzykuje. Czwartkowy trening obfitował w salwy śmiechu i czystej radości z gry. Bawiliśmy się wybornie. Dwaj kontuzjowani zawodnicy byli obecni. W piątkę na treningu dokładnie tak samo pełen luz i dużo radości i nagle „cud” kontuzjowani zawodnicy w połowie podeszli do trenera, mówiąc, że oni to w sumie już czują się nieźle i chcą grać na maksymalnych obrotach. Tak się stało, nie można było zauważyć, żeby byli jak kolwiek osłabieni kontuzjami. Po treningu ponownie rozmawialiśmy z trenerem, zapytał co zrobić jutro cisnąć czy dać luz? Jak to możliwe, że tak szybko się pozbierali po tych ostrych kontuzjach? Oni próbowali odsunąć odpowiedzialność za potencjalnie przegrany mecz. Podświadomie sprowokowali kontuzję, żeby mieć „dobre” wytłumaczenie czemu nie mogli zagrać na 100%. Kiedy atmosfera się rozluźniła to z chęcią wrócili na boisko. Trener wybrał opcje drogi środka, nie tworzył ciśnienia w szatni przed meczem, ale też dał do zrozumienia, że gramy tu poważny mecz.

Był to najlepszy mecz drużyny w sezonie roznieśliśmy przeciwnika 3:0 bawiąc się na boisku wyśmienicie. Graliśmy na pełnym luzie i wszystko nam wychodziło. Dla fanów siatkówki powiem, że jako libero w tym meczu zaliczyłem 115 obron w polu po ataku przeciwnika.

To jest jeden z wielu przykładów które znajdziecie na tym blogu jak napięcie mentalne łączy się z bólem fizycznym.

Jednak, jeśli wybierzemy drogę „zagłuszania” bólu poprzez leki przeciw bólowe lub inne substancje psychotropowe. Tak drogi czytelniku pracując w Londynie 40% moich klientów, którzy doświadczali bólu w skali VAS 8 i wyżej miało przypisane leki psychotropowe typu Gaba. Lub jeśli sami wybieramy inne środki zagłuszające typu alkohol lub marihuan itp. To zabieramy sobie możliwość refleksji, możliwość transformacji naszego, życia. Nie dajemy sobie opcji na przyjrzeniu się przyczynom naszego bólu.

Chce, żeby dobrze to wybrzmiało to nie jest prosty proces, często początkowo nie oczywisty dla nas. Ponieważ rzeczy, które robimy, są dla nas tak naturalne i odruchowe, że nie poświęcamy im uwagi. A jednak warto się nad sobą pochylić i przeanalizować nasze sposoby, nasze odruchy. Niejednokrotnie może się okazać, że one już nam nie są potrzebne, że one już nam nie służą.

Dla tego zachęcam was do refleksji jak boli a nawet lepiej, jeśli jest to możliwe to wcześniej zanim zacznie boleć.

Z radością

Krzysztof Klimek

Udostępnij:

Czytaj dalej

Najnowsze wiadomości